Wielka tajemnica Riojy

Mieliśmy być zupełnie gdzie indziej, a znów wita nas Rioja. Listopad hiszpański trochę przypomina ten nasz, jedynie śniegu raczej sie tu nie spodziewają. Jeździmy od bodegi do bodegi, niezapominając o przewie na obiad.

DSC01906a DSC01912a DSC01944a

Spacerujemy po niewielkich kamiennych miasteczkach, chłonąc wszystko co nas otacza. Wieczorami owinięci szczelnie szalikami włóczymy się po barach. Próbujemy tapas i pinchos. Wszędzie pełno ludzi, piją, śmieją się, chodzą jak my od baru do baru, tu coś zjedzą tam coś wypiją. Jest z nami nasz przyjaciel od wielu lat mieszkający w Madrycie. Nie liczymy już który to dziś kieliszek. I zupełnie się tym nie martwimy, bo to Rioja, a my znamy już jej największą tajemnicę. Sprawdźcie kiedyś sami, tu na drugi dzień nie boli głowa 🙂

 

Kasia

Viña Tondonia – inny wymiar czasu

Na początek jedna z najstarszych o ile nie najstarsza winnica Rioja – Tondonia.
5
Pierwszy kontakt z winnicą Tondonia to bardzo nowoczesny pawilon, o nieregularnych miękkich liniach, którego autorem jest jedna z najbardziej uznanych współczesnych architekt Zaha Hadid. Dla wielu osób przypomina on przeciętą na pół karafkę do dekantacji wina.

3
Po przekroczeniu jednak bramy bodegi, przenosimy się w kompletnie inny świat. Odniosłem wrażenie że to miejsce, w którym czas się jakby zatrzymał. Wszystko wygląda inaczej niż większość winnic które do tej pory poznaliśmy. Po wejściu widać ogromne drewniane beczki, które pamiętają pewnie XIX wiek. Są stare i wyglądają jak dawno nie używane atrapy, które zostały zostawione jako atrakcja turystyczna – taki skansen żeby uatrakcyjnić miejsce.21679
Otóż nic bardziej mylnego. Cały czas są używane i maja zapewne ogromny wpływ na charakter wytwarzanego tu wina. W nich następuje pierwsza fermentacja. Są zatem jednym z najważniejszych punktów w procesie produkcji wina. Procesie który jest w obecnych czasach bardzo precyzyjnie kontrolowany i sterowany.
Zwykle używa się do tego kadzi ze stali nierdzewnej, które są otoczone skomplikowanym systemem rurek. Ponieważ proces fermentacji wiąże się z wydzielaniem ciepła, kontrola nad nim polega na odpowiednim schładzaniu lub ocieplaniu kadzi fermentacyjnej. Zwalnia to lub przyspiesza samą fermentację pozwalając dokładnie kontrolować jej przebieg. Zapewnie w wielu winnicach jest to wszystko sterowane komputerowo, co jeszcze bardziej „odczarowywuje” cały proces. Jest to bardzo wygodne i bezpieczne podejście, tyle tylko że nie dla wszystkich.
Tu wracamy do Tondonii, tam te wszystkie wynalazki są po prostu zbyteczne. Oczywiście tam też proces fermentacji podlega kontroli, tyle tylko że zdecydowanie w inny sposób.
Jak zatem radzą sobie z tym w Tondonii?
Jak podnieć temperaturę podczas fermentacji? Nic prostszego. Wystarczy wspomniane ogromne kadzie postawić na kamiennych postumentach. Później po prostu rozpalić pod nimi ognisko i tym samym przyśpieszyć cały proces. Tak proste, że aż genialne.
Spowolnienie go jest jeszcze łatwiejsze. Tu w zasadzie nic nie trzeba robić. Ponieważ poranki w tej części Hiszpanii jesienią są dość zimne, o czym niejednokrotnie przekonaliśmy się na własnej skórze, wystarczy tylko otworzyć drewniane wrota i zrobić przeciąg. Przyroda sama zadba o odpowiednia temperaturę.
Wydaje się takie to tak oczywiste, że aż zastanawia czemu inni tego nie stosują. Moim zdaniem, sięgając po nowoczesną technologię, często zapomina się o wiedzy zdobywanej i doskonalonej przez wiele lat wstecz i przekazywanej z pokolenia na pokolenie. To rodzaj tajemnej wręcz wiedzy, która wynika nie z akademickiego podejścia, rozłożenia wszystkiego na czynniki pierwsze, tylko wielu lat prób i błędów oraz czegoś więcej co się po prostu ma lub nie. To coś czego nie uczą w żadnej, nawet najlepszej szkole.

1112
A może to nie kwestia tajemnej wiedzy, tylko zwykłej cierpliwości, o której zgubnym braku sam niejednokrotnie się przekonałem.
Jedno jednak jest pewne. Mimo że Rioja znana jest głównie z win czerwonych, to o kilkunastoletnim białym winie, które tam próbowałem długo jeszcze nie mogłem zapomnieć.

Bernard

Rioja – historia złotej siatki

Rioja jest na Winicjatywie regionem stycznia. Rioja to też miejsce, do którego wracam z niekłamaną przyjemnością.
Rioja czyli najbardziej znane wino z Hiszpani, dla mnie nieodmiennie wino w butelce ze złotą siatką.
Choć wielu hiszpańskich win, dziś już ona nie zdobi, otwrcie przyznję, że ja  bardzo ją lubię.

Czy zastanawialiście się kiedyś skąd się  wzięła? Od razu podpowiem, że nie ma to nic współnego z tym, że dawnych czasach, szkło było kiepskiej jakości …

Ta siatka to historia z dreszczykiem.

Jej początki sięgają czasów, gdy wina zaczęły być transportowane w butekach ( późne lat 1800, początek 20 wieku). Jako, że był to cenny ładunek, kradzieże i oszustwa  były prawdziwą zmorą. Butelki były opróżniane, a dobre wino podmieniano na tanie i kiepskie.  Tak spreparowane  docierało  ono do odbiorcy.
I właśnie wtedy pojawiła się siatka. Siatka, która miała strzec dobrego imienia hiszpańskich winarzy. Siatka, ekstra zabezpieczenie i gwarancja jakości dla najlepszywch win w czasie transportu. Zastanawiacie się, jak to działało? To bardzo proste – była zakładana jako pierwsza, wprost na butelkę, a dopiero na nią naklejano etykietę. Korek i góra buteki były zabezpieczane woskiem, a na spodzie siatka była zabezpieczana ołowianym stemplem z odcisniętmy znakiem bodegi, tak aby nie można było bez śladu dobrać się do wina. Gdy butelka docierała do swojego miejsca przeznaczenia z zerwaną lub zniszczoną siatką, był to powód by domniemywać oszustwo.
Dziś złota siateczka jest ozdobą butelki i uwaga! nie powinna być z niej zdejmowana  w czasie picia wina.

W tamtych, dawnych czasach siatkę robiły ręcznie kobiety w domach, używając do jej produkcji drewnianych butelek wokół których ją wyplatały i miała ona kolor zwykłego, szarego metalu.
Dziś siatki są robione z mosiądzu maszynowo. Mosiądz jest odporny i nie niszczy się w trasporcie, ale też jest dość ostry, więc otwierając butelkę, należy uważać, aby nie zranić sobie dłoni.
Zapytacie, jak otworzyć butelkę i wciąż mieć na niej siatkę?
To proste.
Delikatnie rozciągamy palcami siatkę na górze butelki, tak, aby przełożyć przez nią szyjkę.

DSC02334
Pociągamy siatkę w dół, aby  ułożyła się na butelce  i oparła się, na dole szyjki.

DSC02336
Teraz skręcamy siatkę na spodzie butelki i  skręconą wpychamy w zagłębienie dna  tak, by nie nie przeszkadzała w czasie nalewania.

DSC02337

DSC02339
Odkorkowujemy butelkę i cieszymy się winem.

Kasia